Jak poradzić sobie z perfekcjonizmem nim on cię pokona? #ByćSobą 2

Jak poradzić sobie z perfekcjonizmem nim on cię pokona? #ByćSobą 2.

30 maja 2019
Tak szczerze. Temat, który tu poruszam, nie wnosi zbyt wiele dobrego w nasze życie, a jednak jest w nim wszechobecny. To coś sprawia, że jesteśmy ograniczeni w działaniach. Czujemy się zahamowani i zastopowani. Nie realizujemy ani naszych marzeń, ani planów, ani nie osiągamy celów, na których nam zależy.

 

O czym piszę? O dążeniu do perfekcji.

 

Napisanie tego tekstu jest też dla mnie wyzwaniem. Jestem dzieckiem wychowanym w domu, w którym mama przykładała bardzo dużą wagę do tego, żeby wszystko było na najwyższym poziomie, no, takie perfekcyjne. Dlatego pisząc blog i nagrywając filmy na mój kanał You Tube, ja też czasem wpadam w ten nawyk i zastanawiam się, czy są wystarczająco dobre.

Pytanie do was na początek: Kto z was, choć raz w życiu, miał genialny pomysł?
A kto zrezygnował z tego pomysłu, bo uznał, że nie jest wystarczająco dobry, żeby podjąć się jego realizacji?

 

Takie rzeczy dzieją się w życiu wtedy, kiedy zbyt mocno obecne jest w nim dążenie do doskonałości. Do tego, aby wszystko było top of the top, ale w sposób, który określany jest jako niezdrowy. To, że chcemy osiągać, chcemy do czegoś dążyć, jest cechą wyróżniającą nas pozytywnie. Chodzi o to, aby ta postawa nas wzmacniała, popychała do przodu, a nie sprawiała, że zostajemy w miejscu, w którym byliśmy.

 

Zobacz, jeśli jesteś osobą perfekcyjną – kimś, kto dąży do tego, żeby być doskonałym, jak najlepszym, na poziomie master, rywalizuje ze sobą i z innymi ludźmi wokół – to prawdopodobnie zdarza się tak, że czasem, a może często rezygnujesz. Odpuszczasz sobie atrakcyjne projekty, ciekawe wyzwania, interesujące rzeczy, które mogłyby wnieść wartość w twoje życie, uznając, że nie jest to właściwy moment dla ciebie. Czyli uznajesz, że jest niewłaściwy, bo może za mało umiesz, za mało wiesz, a może czegoś ci brakuje.

 

Jeśli dążysz do perfekcji, to prawdopodobnie pewnych działań w ogóle nie podejmujesz – nie zaczynasz. Dlaczego? Bo tkwisz w przeświadczeniu, że to się nie uda, nie pójdzie tak, jak miałoby pójść – nie zakończy się sukcesem. Boisz się, że zaliczysz porażkę.

 

A może jesteś osobą, która wymaga od siebie, by w każdej życiowej roli osiągać 100%? To bardzo często dotyczy kobiet, ale nie tylko. Znamy to przecież – tę potrzebę bycia najlepszą matką, córką, przyjaciółką, kochanką, szefową, pracownicą i pracodawcą. Lista w zasadzie nie ma końca.
A może, w pogoni za perfekcją, odbierasz sobie radość z dążenia do celu, na którym ci zależy? Nie cieszysz się z drogi, którą pokonujesz? Może nie cieszysz się w ogóle w życiu tak często, jak byś mógł?

 

Według specjalistów są 2 rodzaje perfekcjonizmuzdrowy i niezdrowy.
Ten zdrowy daje przestrzeń, w której możesz pozwolić sobie na błędy i niepowodzenia. Jesteś elastyczny w podejściu do tego, co się wydarzy.
Drugi rodzaj perfekcjonizmu – niezdrowy – to jasne stwierdzenie: u mnie nie ma miejsca na porażkę. W takim ujęciu porażka równa się katastrofie, rysie na profesjonalizmie. Bardzo surowo oceniasz sam siebie, nie pozwalając sobie na eksperymenty. Wszędzie ma być max – w tym, co od ciebie zależne i w tym, co dostajesz od świata. Ten rodzaj perfekcjonizmu to nieustanna presja.

 

Kluczowe jest rozpoznanie, który rodzaj perfekcjonizmu dotyczy ciebie. Bo chodzi o to, abyś sam siebie wspierał w dążeniach i działaniach, a nie sabotował i ściągał w dół.

Człowiek uwolniony od dążenia do perfekcji w złym wydaniu, może cieszyć się samą drogą wiodącą go do celu. Taki ktoś nie warunkuje swojego poczucia zadowolenia od stopnia zrealizowania celu, tylko znajduje satysfakcję w robieniu kolejnych kroków na drodze ku celowi – sama droga jest wartością.

Mając takie podejście, możesz być człowiekiem, który odnajduje radość w tym, że w ogóle gdzieś podąża i podejmuje działania. Dzięki temu możesz być człowiekiem, który mniej się stresuje i ma mniejsze napięcie wewnętrzne. Możesz być kimś, kto rano widzi możliwości – bez presji, czy uda się je wykorzystać, czy nie. Możesz być kimś, kto nie rezygnuje z okazji – nie boisz się porażki i otwarcie podchodzisz do tego, co staje na twojej drodze. Możesz być też kimś, kto ma wielką satysfakcję z podjętego działania, niezależnie od tego, czy wszystko się uda. Chodzi o to, aby mieć świadomość, że próbujesz – robisz, działasz. Coś się nie wyjdzie? Nie szkodzi. Podnosisz się, otrzepujesz kolana i idziesz dalej.

 

Co zrobić, żeby przestać być osobą, która zmierza do tej niezdrowej perfekcji?

Trzeba zmienić swoje przekonania. Ale jak to zrobić?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, to dla ciebie rezygnacja z perfekcjonizmu oznacza większą efektywność. Dlaczego? Bo więcej i chętniej próbujesz. Kiedy podejmujesz działanie częściej, to zwiększasz swoje szanse na powodzenie. Jesteś wolny od obciążenia myśleniem: Grozi mi porażka.
Jeśli jesteś liderem zespołu, szefem projektu, to porzucając niezdrowy perfekcjonizm, zwiększasz szansę na to, że ludzie będą bardziej zaangażowani, będą bardziej cię wspierać w działaniach i chętniej za tobą podążać. Dlaczego? Bo jeśli będą widzieli, że ty – lider, szef – pozwalasz sobie na błąd, który jest częścią sukcesu, to będą mieli więcej odwagi do podejmowania prób. Dlaczego? Bo nie będą pod presją.
Na pewno masz pasję i talenty. Rezygnując z niezdrowego perfekcjonizmu, dajesz sobie szansę na rozwijanie ich. Wiesz, że nie od razu staniesz się mistrzem – dajesz sobie prawo do nauki – bez presji. Twoje szanse na bycie spełnionym zwiększają się, a wraz z nimi wzrasta prawdopodobieństwo, że będziesz szczęśliwym człowiekiem poprzez robienie tego, co sprawia ci radość.

 

Życie jest o wiele lepsze, kiedy działasz na luzie i ze spokojem. Życie jest o wiele lepsze, kiedy wiesz, że w danym momencie dajesz z siebie maksimum – robisz coś najlepiej, jak potrafisz właśnie teraz – korzystając z pełnego potencjału, zaangażowania, wiedzy, zasobów, które masz w sobie w danej chwili. Ważne, abyś miał poczucie, że zrobiłeś wszystko, co mogłeś.

 

Mówi się o sportowcach, którzy przegrali mecz, walkę, czy wyścig, ale dali z siebie maxa, to nie przegrali, bo zrobili wszystko, co mogli w danym momencie. Byli najlepsi, jak mogli być.

 

Ani perfekcjonizm, ani dążenie do perfekcji nie spadają z nieba. Masz je, ponieważ przychodzą do ciebie z zewnątrz – często od osób, które w dobrej wierze zaszczepiły ci pewne przekazy. Ty, świadomie lub nie, przyjąłeś je jak swoje i z nimi żyjesz. Usłyszałeś coś, przez co zacząłeś podnosić sobie poprzeczkę. Dam Ci przykład.

Wyobraź sobie dziecko, które przygotowuje się do klasówki czy ważnego sprawdzianu i wkłada w to całą swoją energię. Uczy się i dba o najlepszy efekt. Bardzo mu zależy. Ma poczucie, że zrobiło wszystko, co mogło i do czego było zdolne w tym czasie. Po sprawdzianie wraca do domu i od progu machając kartką z radością informuje, że oceniono je na 4+! Rodzice patrzą z rozczarowaniem: no tak ale dlaczego nie na 5?

A dziecko kocha rodziców i nie chce ich rozczarowywać. To wtedy właśnie zaczyna się rodzić potrzeba dążenia do bycia lepszym, doskonalszym i do stałego podnoszenia sobie poprzeczki. Takie dziecko czuje, że zawiodło oczekiwania rodziców, że nie jest wystarczająco dobre, bo osiągnęło za mało. Co więc robi? Podnosi poprzeczkę. I to zaczyna być nawykiem.

Kiedy ty windujesz oczekiwania wobec siebie bez limitu, to nie ma momentu, w którym odczuwasz radość, satysfakcję i spełnienie, bo ciągle czujesz, że to nie to – nie wystarczająco dobrze, nie wystarczająco dużo. To twoje „niebo” nieustannie odsuwa się od ciebie.

Słyszałeś o Carol Dweck? Według niej – dziecko trzeba chwalić, jednak należy robić to umiejętnie. Przeprowadziła doświadczenie z udziałem dzieci, które pokazało istotę chwalenia i wzmacniania.

Dwóm grupom dziesięciolatków przedstawiono zagadkę. Pierwsza grupa, po rozwiązaniu zadania, została pochwalona za inteligencję. Druga grupa za pracowitość i wytrwałość. Dostrzegasz różnicę? W drugiej części doświadczenia dzieci dostały do wyboru dwie zagadki – łatwiejszą i trudniejszą. W opisie drugiej – tej trudniejszej – zawarty był przekaz: wybierając ją, możesz się czegoś więcej nauczyć. I co się stało? W grupie pochwalonej za inteligencję co drugie dziecko wybrało zagadkę trudniejszą – połowa grupy. W grupie docenionej za pracowitość i wytrwałość aż 90% dzieci wybrało trudniejszy wariant. W trzeciej części eksperymentu wszystkie dzieci postawiono przed trudnym wyzwaniem i badano czas, po jakim zaczną się zniechęcać. Co pokazało doświadczenie?

 

Dzieci chwalone za inteligencję o wiele szybciej poddawały się i rezygnowały. Dzieci docenione za pracowitość i wytrwałość nie tylko dłużej pracowały nad rozwiązaniem, ale przede wszystkim bawiły się przy tym dobrze, co wzmacniało ich zaangażowanie, nastawienie i efekt. I to jest to, na co zwracam twoją uwagę.

Wróćmy do pytania: Co zrobić, aby zmienić u siebie tę postawę, która skłania cię do doskonałości wynikającej z presji, na tę, która daje radość i satysfakcję?

 

1. Rozeznaj sytuację. Jest to ważne, ponieważ istnieją trzy rodzaje perfekcjonizmu:

  • perfekcjonizm, który jest ukierunkowany na ciebie – to sytuacja, w której ty sam zaczynasz od siebie zbyt wiele wymagać, ciśniesz sam siebie. Czasem możesz mieć nawet iluzoryczną radość z działania, ale jednocześnie czujesz dyskomfort takiego podejścia. A jednak nadal dokręcasz sobie śrubkę.
  • perfekcjonizm usankcjonowany społecznie – to taki sposób postrzegania rzeczywistości, który każe ci myśleć: wszyscy wokół tak wiele ode mnie oczekują. Muszę dać radę. Nie mogę ich zawieść! Oni spodziewają się po mnie tak wiele! W tym ujęciu upatrujesz konieczności bycia perfekcyjnym w oczekiwaniach innych wobec ciebie.
  • perfekcjonizm ukierunkowany na zewnątrz, czyli sytuacja, kiedy ty oczekujesz od innych zbyt wiele. To myślenie typu: Skoro ja jestem taki super i doskonały, to inni też mają tacy być.

 

2. Analiza siebie. Perfekcjonizm, jak już wiesz, nie spada z nieba. Jest efektem pewnych zjawisk, myśli, słów, działań – w tym działań osób trzecich – które zaszły w twoim życiu. Często wtedy, kiedy byłeś jeszcze całkiem małym człowiekiem. Postaraj się przypomnieć sobie, skąd się wziął u ciebie pęd do bycia takim perfekcyjnym. Co było powodem, że w danej sytuacji poczułeś się słabszy, gorszy, niewystarczający. Co sprawia, że czujesz, że musisz być efektywniejszy, szybszy, lepszy, mądrzejszy. Spróbuj namierzyć źródło tego przekonania i określ, skąd do ciebie przyszło.

3. Odkrycie, co stoi za perfekcjonizmem. Tak to już jest, że za potrzebą bycia perfekcyjnym, kryje się konkretny powód. Odpowiedzią nie będzie myśl: ja po prostu chcę być świetny, bo jestem ambitny. To akurat będą słowa twojego ego, które chce się bronić. Ty sam postaraj się dotrzeć do tego, co nie chce być odkryte, bo jest dla ciebie trudne. Może jest to lęk, obawa przed byciem ocenionym albo rozczarowanie z przeszłości, które projektujesz na siebie z dziś. Jaka emocja z przeszłości, kiedy być może ktoś cię zranił, ukrywa się pod perfekcjonizmem? Daj sobie czas, aby tę odpowiedź znaleźć. Być może będziesz potrzebować pomocy , bo samemu czasem trudno jest dotrzeć do sedna. Warto jednak podjąć ten wysiłek, ponieważ przepracowanie tematu sprawia, że schodzi z ciebie presja, napięcie i ciężar.

4. Sprawdź, które role są dla ciebie w życiu najistotniejsze. Czy jest to rola szefa, pracodawcy, matki, przyjaciółki? Może jeszcze jakieś? Uważaj, bo to, co przeczytasz teraz jest naprawdę ważne: nie wymagaj od siebie dawania za każdym razem 100% w każdej z nich. Chodzi o to, aby suma zadowolenia z bycia w każdej z nich, dała ci życiową pełnię. To jest Twoje 100%! Iluzją jest myślenie, że codziennie we wszystkich będziesz championem. Ważniejsze jest poczucie, że dziś dajesz z siebie tyle, ile możesz i to jest twój max. To z tego powinnaś, czy powinieneś nauczyć się cieszyć.

 

Staraj się przeżywać każdy jeden dzień, jak najlepiej możesz. Wstawaj z uśmiechem. Z uśmiechem też oczekuj tego, co się wydarzy. Bądź otwarty i akceptujący wobec tego, co cię spotka. Czerp radość z tego, co otrzymujesz. A kiedy jest to trudne, to staraj się wyciągnąć dobry wniosek z doświadczeń. Dzięki temu łatwiej będzie ci zobaczyć sens. Uśmiechaj się do życia rano i przed zaśnięciem.

 

Jak jest u ciebie dziś? Czy jesteś tą osobą, która cieszy się z życia, która ma satysfakcję z realizowania tego, co dla ciebie ważne? Czy może chowasz się za innymi w poczuciu, że jeszcze nie czas, jeszcze nie moment, jeszcze musisz się trochę nauczyć?

Jesteś szczęśliwy, czy perfekcyjny?

 

Jestem bardzo ciekawa twoich przemyśleń. Zapraszam cię do kontaktu na Facebooku https://www.facebook.com/joannajanowiczjoya/ lub tutaj na blogu.

 

Na ten temat mówię też w video „Jak poradzić sobie z perfekcjonizmem nim on cię pokona?” na moim kanale na You Tube.

Aha i polecam ci książkę Carol Dweck „Nowa psychologia sukcesu”.

Uściski, Joanna